Temat: Fluor / Dział: Doniesienia Medyczne
Wysłany: Sro Cze 27, 2007 11:32 pm / Odpowiedzi: 5 / Wyświetleń 1210  
Cytat
pamietam, ze kiedys masowo dzieciom kazano plukac zęby fluorem były akcje przeprowadzane w szkołach ,


to dzieje się dziś, teraz anno domini 2007- fluorkowanie grupowe w szkołach zakontraktowane i opłacane przez NFZ kto ma dziecko w podstawówce ten się styka.
Swoją drogą, może spanikowałam - bo doczytałam o tych starzejących się żyłach, oddziału toksykologicznego nie potrzebowałam od zatrucia oparami farby olejnej i oby ten stan pozostał, a wodę mam z ujecia własnego i chyba wolę mieć trzysta w kieszeni niż dać próbkę wody do wątpliwego wyniku jej badania. Córkom sprawdziłam pasty, obiecały ze nie zjedzą i cóż wiecej... fluoryzacji im nie przeprowadzę niech wcinają rybki, orzechy czy co tam wolą.

Zawsze mogę je postraszyć, ze cellulit powstaje w na skutek zjadania pasty do zębów

Z tymi przetworami mlecznymi we wskazówce Roberta- w sumie to absurd- na kolację płatki z mlekiem np. i szorowanie ząbków pastą z fluorkiem- na mój rozumek jesli się antagonizują to powstaje śmiecik chemiczny i jest wydalany z organizmu, więc fluorkowanie domowe bez przestrzegania diety to również strata czasu.
Może faktycznie w latach 80-tych z pastą Nivea było łatwiej, nawet jak się tubki pomyliło- troszkę plucia, troszkę piany i nie zabiło

     

Temat: Pytania do położnej / Dział: Pytania do położnej
Wysłany: Pt wrz 05 2003, 20:16 / Odpowiedzi: 1 / Wyświetleń 946  
Wszystkie informacje dotyczące, co zabrać ze sobą do, są dostępne tutaj:

http://www.noworodek.pl/modules.php?nam ... cle&sid=51

W naszym szpitalu lekarze pediatrzy dyżurują całą dobę i są zawsze obecni przy porodzie. Są też do dyspozycji mam - udzielając dokładnych informacji o stanie zdrowia dziecka, lub innych spraw dotyczących pielęgnacji i karmienia noworodka. Szpital jest w pełni przygotowany na opiekę nad noworodkiem wymagającym specjalistycznej opieki. Szpital posiada sale intensywnej opieki noworodka, która jest wyposażona w pełnym zakresie w specjalistyczny sprzęt medyczny (inkubatory, respiratory, podgrzewane łóżeczka, pompy infuzyjne?.) Szpital zapewnia wszystko, co jest potrzebne dla mamy i noworodka! Do dyspozycji są wszystkie rzeczy, które Pani wymieniła, ale nie stoi nic na przeszkodzie aby dziecko zostało ubrane w domowe ubranko, czy używało kosmetyków, które ma Pani wypróbowane. Szpital oferuje usługi refundowane przez NFZ oraz usługi nadprogramowe. Informacja o nich dostępna jest pod numerem tel (12) 634-48-78 sekretariat

Odpowiada: Położna Małgorzata Łozińska Oddziałowa Oddziału Położniczego

Temat: Prywatne rechabilitacje / Dział: Szukam pomocy
Wysłany: Pią Lis 07, 2008 12:59 pm / Odpowiedzi: 38 / Wyświetleń 5245  
Asika NFZ refunduje rehabilitację w państwowych ośrodkach służby zdrowia. Na pewno jest w Twoim mieście jakaś poradnia rehabilitacyjna dla dzieci lub szpital. Musisz mieć skierowanie od lekarza pierwszego kontaktu i z tym udać się do takiej placówki rehabilitacyjnej. Tam Cię zarejestrują na wizytę do np lekarza rehabilitacji i on da Ci skierowanie na zabiegi, ćwiczenia, w zależności, co w danym ośrodku jest dostępne i czego potrzebuje Twoje dziecko. Natomiast jeśli chodzi o zakup sprzętu czy wózka, wniosek daje Ci lekarz specjalista (chociaż być może pediatra również mógłby), z tym wnioskiem idziesz do swojego oddziału NFZ, tam CI podbijają od ręki, bądź każą czekać (w zależności od miasta i rodzaju sprzętu), od momentu otrzymania zgody na zakup masz jakiś określony czas (nie chcę wprowadzać w błąd ile on wynosi, bo dawno nic nie kupowałam, ale bodajże miesiąc). Kupujesz w jakimkolwiek sklepie, który ma podpisaną umowę z NFZ, jeśli cena nie mieści się w limicie przyznanym przez NFZ, zwracasz się do Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie (lub MOPS-zależy co w danym mieście jest) i oni dokładają do 150% tego co daje NFZ (o ile oczywiście nie przekraczasz dochodu i są jeszcze w danym roku środki na pomoc).

Temat: Turnusy rehabilitacyjne / Dział: Porady i Doświadczenia
Wysłany: Czw Sty 18, 2007 12:19 pm / Odpowiedzi: 16 / Wyświetleń 2389  
Cytat
02.01.2007 r.
Rozporządzenie weszło w życie pod koniec ubiegłego roku. Od tego czasu ruszyła lawina. - Gdy istniały jeszcze kasy chorych, pacjent mógł jeździć do sanatorium raz w roku - wyjaśnia Barbara Nawrocka, rzecznik oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia w Bydgoszczy. - Później raz na dwa lata. Od roku nie ma ograniczeń: to lekarz decyduje o częstotliwości wyjazdów, opierając się na stanie zdrowia pacjenta - dodaje.

Zmiana przepisów spowodowała lawinę skierowań na wyjazdy lecznicze. Chory nie zdąży jeszcze wyjechać, a już biegnie do kolejnego medyka i prosi o skierowanie na następny wyjazd. W efekcie do oddziału NFZ wpływa codziennie kilkaset skierowań na leczenie sanatoryjne. - Jeszcze niedawno na wyjazd czekało się pół roku. Teraz po prostu nie nadążamy z rozpatrywaniem wniosków: termin oczekiwania wydłużył się do 14 miesięcy - zdradza Nawrocka.


źródło

Mowa jest tylko, iż pomiędzy pierwszym a kolejnym leczeniem uzdrowiskowym przerwa powinna wynosić 12 miesięcy. Ale jak bywa w rzeczywistości...
Popierniczyli z przepisami i to zdrowo. Ja już przestaję się w tym łapać.

Zasady wystawiania i potwierdzania skierowań na leczenie uzdrowiskowe

Temat: czy ratownik moze kierowac na odzialy szpitalne? / Dział: --::Ratownik medyczny::--
Wysłany: Pią Kwi 10, 2009 11:36:34 / Odpowiedzi: 32 / Wyświetleń 1872  
Poniżej wykładnia jednego z prawników (nie podam kancelarii, coby nie robić kryptoreklamy), odnośnie skierowań do szpitala.

"Zarządzenia Prezesa NFZ nie mogą zmieniać ogólnych zasad wystawiania skierowań na leczenie szpitalne wynikających z przepisów ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (tekst jedn.: Dz. U. z 2008 r. Nr 164, poz. 1027 z późn. zm.; dalej jako: u.ś.o.z.). Z literalnego brzmienia przepisu art. 58 u.ś.o.z. wynika, że skierowanie na leczenie szpitalne może wydać każdy lekarz, nie tylko lekarz podstawowej opieki zdrowotnej, czy też lekarz ubezpieczenia zdrowotnego. Skierowanie do szpitala może wystawić lekarz podstawowej opieki zdrowotnej lub specjalista działający na podstawie kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia, ale także lekarz przyjmujący w gabinecie prywatnym (odpowiedź Adama Dębskiego - rzecznika praw pacjenta Podlaskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ, dostępna w piśmie Nasz Fundusz czerwiec/lipiec 2008 r., na stronie internetowej Narodowego Funduszu Zdrowia pod adresem: www.nfz.gov.pl). Skierowanie do szpitala może więc także wystawić lekarz pogotowia. W stanach nagłych świadczenia zdrowotne, a więc także przyjęcia do szpitala, są udzielane bez wymaganego skierowania na podstawie art. 60 u.ś.o.z. Stosownie do § 8 ust. 11 wspomnianego zarządzenia Prezesa NFZ nr 84/2008/DSM, zespół ratownictwa medycznego (zarówno podstawowy, jak i specjalistyczny) przekazuje osobę w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego wraz z "Kartą przekazania pacjenta" określoną w załączniku nr 6 do zarządzenia."

Myślę że to coś więcej wyjaśnia.

Temat: Mamy środki finansowe! / Dział: --::Ratownictwo medyczne::--
Wysłany: Pon Kwi 06, 2009 08:31:40 / Odpowiedzi: 21 / Wyświetleń 1605  
Członkowie sejmowej komisji zdrowia chcą do Brukseli

* BE/Rynek Zdrowia
* 2009-04-05 16:19:00

Posłowie Tadeusz Cymański i Jolanta Szczypińska mają być kandydatami PiS z Pomorza w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Ostateczną decyzję o jej kształcie pomorskiej listy podejmie zarząd główny PiS. Znalazł się na niej również Mirosław Górski, b. dyrektor pomorskiego oddziału NFZ. Za nim – na czwartym i piątym miejscu pomorskie PiS ulokowało Szczypińską i Cymańskiego.

Dodajmy, że w sobotę, za sprawą informacji podanej w Dzienniku „odżyła” kandydatura na europarlamentarzystę Ewy Kopacz. Wicepremier Grzegorz Schetyna występując w TVN24 nie zaprzeczył, ani też nie potwierdził przypuszczeń Dziennika. Przypomnijmy, że o tym, iż Ewa Kopacz będzie numer jeden listy PO na Mazowszu, mówi się już od jesieni.

Czy doradca Pani Minister Jacek Szarek też kandyduje ??? Może numer jeden na Śląsku ???

Temat: szczepionka!!! / Dział: Zdrowie
Wysłany: Wto 30 Sty, 2007 18:01 / Odpowiedzi: 57 / Wyświetleń 2149  
Cytat
mhm czyli na to sie cytologie robi... no to musze sie wybrac i tak i tak

Cytat
Sprawdź, czy masz wirusa HPV
Klasyczna cytologia wg skali Papanicolau wykazuje jedynie nieprawidłowości w obrębie szyjki macicy, ale nie wykaże obecności wirusa HPV. Na to pozwala tzw. test wg Bathesda, nowoczesne i dokładniejsze badanie cytologiczne. Wystarczy, że zadzwonisz do swojego oddziału NFZ, by uzyskać informację, gdzie możesz je wykonać.
Jeśli masz 30-59 lat możesz zrobić to badanie za darmo, w ramach finansowanego przez NFZ Programu Profilaktyki Raka Szyjki Macicy (w twoim odziale NFZ dowiesz się, gdzie jest najbliższa klinika, która wykonuje badania w ramach tego programu).

Gdyby okazało się, że masz wirusa HPV, powinnaś sprawdzić, czy nie jest to typ 16 lub 18. Stopień zagrożenia rakiem może ustalić jedynie analiza DNA wirusa. Zadzwoń do ogólnopolskiej informacji medycznej ( tel: 94-39), a dowiesz się, gdzie można wykonać takie badanie. Jego koszt wynosi około 280 zł (NFZ nie refunduje).


Temat: DLACZEGO PODMOIOTY PRYWATNE TAK ŁATWO PRZEJMUJĄ PAŃSTWOWE RA / Dział: --::Na każdy temat::--
Wysłany: Sro Kwi 01, 2009 10:07:41 / Odpowiedzi: 19 / Wyświetleń 1359  
cytet.....Cezary Pakulski wyłapał konkretne, podwójnie opłacone kursy. „Transportowanie chorego ze świeżym zawałem mięśnia sercowego w stanie bezpośredniego zagrożenia życia karetką systemu S, opłaconą już za tzw. dobogotowość przez NFZ, za dodatkowe 420 zł zdecydowanie bulwersuje” - czytamy w raporcie.
Konsultant wykazuje, że pogotowie wymusza od szpitali pieniądze dowożąc pacjentów, którymi lecznice nie mogą się zająć, ponieważ nie mają niezbędnego oddziału. W takiej sytuacji muszą transportować chorego - na swój koszt - karetkami pogotowia do innej placówki. Dr Pakulski podaje m.in. przykład pacjenta z otwartym złamaniem dowiezionego do Dębna, gdzie nie ma ortopedii, i przewożonego stamtąd dalej. Konsultant twierdzi, że w ten sposób wożeni byli nawet zawałowcy.
Dr Pakulski zwraca uwagę, że po ubiegłorocznej kontroli wojewody, zamiast zastosować do zaleceń, pogotowie zlikwidowało szczegółowe karty pojazdu. Obecnie kierowcy wpisują tylko stan licznika na początek i koniec dyżuru, co utrudnia doszukanie się ukrytego kursu.''''''koniec cytatu

tak właśnie jest i takie numery wykręca tak kochane Państwowe Ratownictwo

Temat: niepełny skład karetki P / Dział: --::Ratownictwo medyczne::--
Wysłany: Nie Sty 20, 2008 00:06:18 / Odpowiedzi: 2 / Wyświetleń 781  
Trochę ciężka sprawa. Spróbuj porozmawiać z kierownictwem. Przedstaw im zapis ustawy o PRM, a dokładnie:

Art. 36.

1. Zespoły ratownictwa medycznego dzielą się na:
1) zespoły specjalistyczne, w skład których wchodzą co najmniej trzy osoby uprawnione do wykonywania medycznych czynności ratunkowych, w tym lekarz systemu oraz pielęgniarka systemu lub ratownik medyczny;
2) zespoły podstawowe, w skład których wchodzą co najmniej dwie osoby uprawnione do wykonywania medycznych czynności ratunkowych, w tym pielęgniarka systemu lub ratownik medyczny.
2. Zespół ratownictwa medycznego jest wyposażony w specjalistyczny środek transportu sanitarnego, spełniający cechy techniczne i jakościowe określone w Polskich Normach przenoszących europejskie normy zharmonizowane.
3. W skład zespołów, o których mowa w ust. 1, wchodzi kierowca, w przypadku gdy żaden z członków zespołów ratownictwa medycznego nie posiada prawa jazdy kategorii B oraz nie spełnia warunków, o których mowa w art. 95a ust. 1 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. z 2005 r. Nr 108, poz. 908, z późn. zm.9)).

Może pomoże.
Możesz również pisać do urzędu wojewódzkiego, do wydziału który zajmuje się ratownictwem medycznym, lub do oddziału wojewódzkiego NFZ, i przedstawić sytuację (zawsze możesz anonimowo, jeśli się boisz o swe stanowisko pracy).

Temat: PORWANIE!! / Dział: Nowe 7 Dni Gryfina
Wysłany: Sro Paź 05, 2005 17:12 / Odpowiedzi: 48 / Wyświetleń 18166  
Cytat
Pani Starosto, nie chodziło mi o przytoczenie historii oddziału tylko o ustosunkowanie się do zarzutu Pawła N., który sugerował, że stosuje Pani zmyłę. Pisał on w przytoczonym przeze mnie fragmencie, że program likwidacji OIOM-u był wcześniej wpisany w program restrukturyzacji.
Oznaczałoby to, że Państwo chcieli się pozbyć tego oddziału i likwidacja przez NFZ była dla Starostwa na rękę. Inaczej tę sprawę przedstawia Pani.

To jeden z niewielu w miarę przejrzystych zarzutów skierowanych do Państwa, które udało mi się wyłapać z konceptyzmów Big Redaktora TG na forum. Pytam się bo trudno mi uwierzyć, że mogłaby Pani tak ściemniać.

Dziękuję za odpowiedź i proszę o jeszcze jedną - najlepiej krótką.

Cytat
ZŁE DOBRE, JAK ZWYKLE PUNKT WIDZENIA ZALEŻY OD PUNKTU SIEDZENIA. CO DOBREGO JEST NP W INFORMACJI O DECYZJI LIKWIDUJĄCJI OIOM -u Z KTÓREJ WYNIKA ŻE STAROSTA TEGO ŻAŁUJE I GŁOSI ŚWIATU ŻE JEST NIEPOCIESZONA? CO W TYM DOBREGO, CO W TYM KONSTRUKTYWNEGO. PO PIERWSZE INFORMACJA JEST FAŁSZYWA, PO DRUGIE GŁOS MA OSOBA, KTÓRA W SPRAWIE EWIDENTNIE ZASZKODZIŁA, ALE PRASA ZDAJE RELACJĘ Z JEJ NONSENSOWNEJ WYPOWIEDZI. Obłęd. Nie tędy droga.


Sz. Pan Paweł Nikitiński
Po raz kolejny wie Pan wszystko lepiej, nie pytając mnie o komentarz - wyraża Pan pogląd , że przekazuję „fałszywe informacje” i „ewidentnie zaszkodziłam ” (komu i czemu?) , że moje wypowiedzi są „nonsensowne”.
Jeśli jest tak jak Pan twierdzi, że przeczytał Pan projekt restrukturyzacji szpitala,
to według Pana - czy w tym projekcie powinien znaleźć się oddział, którego nie chciał w tym szpitalu finansować NFZ ?
Czy według Pana , jeżeli nie można było wskazać źródeł finansowania, bo je zabrano – to podatnicy (w tym Pan) powinni zrobić „zrzutkę” na jego utrzymanie?
Czy według Pana ( a często wypowiada Pan kategoryczne poglądy w dziedzinie skutecznego i odpowiedzialnego zarządzania finansami publicznymi) – istnieje ( istniał) inny autorski program restrukturyzacji szpitala ?

Temat: Szpital im. dr. Janusza Korczaka - dw. szpital Anny Marii / Dział: Szpitale
Wysłany: Nie 17:40, 16 Gru 2007 / Odpowiedzi: 77 / Wyświetleń 1473  
Korczak czeka na decyzję

13.12.2007

Pediatrzy twierdzą, że sytuacja jest dramatyczna. Jeśli od nowego roku zlikwidowane zostaną łóżka szpitalne w Ośrodku Pediatrycznym im. Korczaka, to mali pacjenci mogą mieć problemy, by dostać się do szpitala.

Tymczasem wszystko wskazuje na to, że dzięki decyzji władz wojewódzkich szpital przestanie istnieć. Zgodnie z planem, jaki sporządzono w 2003 roku w Urzędzie Marszałkowskim, dziecięcy szpital został połączony z Wojewódzkim Szpitalem im. Kopernika. Do budynków przy ul. Pabianickiej przeniesiono między innymi dziecięcą chirurgę, kilka oddziałów przestało funkcjonować. Teraz w szpitalu jest 70 łóżek. Na oddziały przyjmowane są dzieci, które nie dostały się do innych szpitali.

- Byłam z synkiem w"Matce Polce", ale nie zostałam przyjęta. Powiedziano mi, że panuje wiatrówka- mówi Anna Matuszewska, której 4-miesięczny Pawełek od kilku dni leży w "Korczaku" z zapaleniem płuc. - Poza tym to jedyny szpital, gdzie mama może za darmo zostać z dzieckiem na noc. W innych klinikach za taki "luksus" trzeba dodatkowo płacić.

Dlaczego postanowiono o likwidacji szpitala? Według władz samorządowych, placówka jest obłożona długami, w złym stanie sanitarnym, a na remont nie ma pieniędzy. Według obrońców szpital, a to jedynie oficjalny powód, tak naprawdę chodzi o atrakcyjną działkę w centrum miasta, na której znajduje się szpital i zabytkowe budynki, które stanowią część Księżego Młyna.

Petycje w obronie szpitala zostały wysłane do minister Ewy Kopacz, do Alicji Chybickiej, przewodniczącej towarzystwa pediatrycznego, a także posłów i senatorów.

- Podpisy pod petycją o pozostawieniu szpitala dziecięcego zbierają także pediatrzy ze szpitala im. Konopnickiej - mówi prof. Maria Gołębiewska z Osrodka Pediatrycznego im. Korczaka. - To już nie jest tylko protest obrońców szpitala, ale całego środowiska medycznego, które rozumie sytuację. Nie wolno likwidować łóżek pediatrycznych w chwili, gdy rodzi się więcej dzieci. Za chwilę będziemy reaktywować szpital, bo zacznie dochodzić do dramatów.

Na razie w Urzędzie Marszałkowskim nie podjęto żadnych wiążących decyzji dotyczących przyszłości szpitala. Obrońcy szpitala liczą jednak na przychylność Elżbiety Nawrockiej, czyli nowej marszałek odpowiedzialnej w województwie za politykę zdrowotną.

Sprawą opieki pediatrycznej zainteresowane są także władze łódzkiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. Paweł Paczkowski, dyrektor łódzkiego NFZ, stoi na stanowisku, że łóżka szpitalne dla dzieci są w Łodzi potrzebne i widzi konieczność kontraktowania świadczeń dla najmłodszych łódzkich pacjentów.

Mama małego Tomka Widomka martwi się, że szpital im. Korczaka może zostać zamknięty

Magda Szrejner - POLSKA Dziennik Łódzki

Temat: Szpital im. dr. Janusza Korczaka - dw. szpital Anny Marii / Dział: Szpitale
Wysłany: Śro 10:48, 25 Cze 2008 / Odpowiedzi: 77 / Wyświetleń 1473  
"Korczak" będzie leczył dzieci

25.06.2008

Jest już ostateczna decyzja: nie będzie likwidacji szpitala im. Korczaka. Wnioski 26-osobowego zespołu roboczego, który analizował potrzeby lecznictwa pediatrycznego w Łodzi, są jednoznaczne: najstarszy szpital pediatryczny nie tylko nadal powinien pełnić swoje funkcje, ale musi poszerzyć działalność o kolejne oddziały. W skład "specgrupy", jak potocznie nazywano zespół, wchodzili konsultanci wojewódzcy z dziedziny pediatrii, lekarze, samorządowcy, pracownicy NFZ, dyrektorzy łódzkich szpitali.

Z ich wniosków wynika, że w Łodzi brakuje szpitalnych łóżek dziecięcych i dlatego do "Korczaka" powinny nie tylko wrócić zlikwidowane wcześniej oddziały, ale także powstać nowe, choćby psychiatria. Na funkcjonowanie wszystkich zgodził się Narodowy Fundusz Zdrowia. Szpital może zatem liczyć na kolejne kontrakty.

Wczoraj na sesji sejmiku województwa stanowisko wypracowane przez specjalistów przedstawił marszałek Włodzimierz Fisiak. Do szpitalnych budynków przy al. Piłsudskiego oddziały mogłyby wrócić już wkrótce, jest jednak kilka problemów. Po pierwsze, budynki, w których przez ostatnie 12 miesięcy nie była prowadzona działalność medyczna, muszą przed uruchomieniem spełnić bardzo restrykcyjne normy Ministerstwa Zdrowia. Inaczej powiatowy sanepid nie zezwoli na działanie takiego oddziału. W "Korczaku" są przynajmniej dwa oddziały, które zostały zlikwidowane ponad rok temu. Druga bariera, która wstrzymuje prace w szpitalu, to planowana na lipiec ustawa o przekształceniach szpitali w spółki prawa handlowego. Według urzędników, dopóki nie będzie wiadomo, czy wszystkie szpitale czekają przekształcenia, z decyzją co do przyszłości prawnej łódzkiego ośrodka trzeba poczekać. W najbliższych dniach marszałek Fisiak chce się jednak zwrócić z prośbą o partnerstwo w sprawie "Korczaka" do prezydenta Łodzi. Problem braku łóżek najbardziej dotyka bowiem chore łódzkie dzieci.

* * * * *

Jakie oddziały będą w szpitalu im. Korczaka?

W "Korczaku" po zmianach będą działać:

• 20-osobowy oddział rehabilitacyjny
• 20-osobowy dzienny oddział psychiatryczny dla dzieci z klas IV-VI i dla klas 0-III, przeniesiony z ul. Głogowej
• 8-10-osobowy oddział chirurgii dziecięcej - 5-osobowy oddział laryngologii,
• trzeba odtworzyć oddział toksykologii dziecięcej, którego nie ma w całym województwie
• Po kilka łóżek przybędzie na oddziałach niemowlęcym, obserwacyjno-izolacyjnym, a 20 ogólnopediatrycznych ma przybyć po przeniesieniu do "Matki Polki" kliniki prof. Zemana

Magda Szrejner - POLSKA Dziennik Łódzki

Temat: leczenie na nfz a wojewodztwo... / Dział: Zdrowie
Wysłany: Sro 13 Sie, 2008 13:33 / Odpowiedzi: 83 / Wyświetleń 3466  
Cytat
Tylko nie do końca masz racje Nie ma nikt prawnego obowiązku przyjąć Cię w publicznej



w publicznej placówce MUSZĄ cię przyjąć. Choć oczywiście może im się nie chcieć, bo to dla nich duży kłopot, trzeba występować do twojego oddziału NFZ żeby oddał im za wizytę, i wogóle, więc lepiej spławiać aż Ci się znudzi.

Dokumentem poświadczającym TWOJE USTAWOWE PRAWO do opieki zdrowotnej jest legitymacja szkolna/studencka.

Temat: ZOZ SZCZECINEK / Dział: Sprawy Powiatu Szczecineckiego
Wysłany: Czw, 18 Lis 2004, 9:16 / Odpowiedzi: 70 / Wyświetleń 9655  
(Głos Koszaliński)
Tylko dzieci żal...
Elżbieta Stasiak, ordynator oddziału dziecięcego szczecineckiego szpitala, wczoraj rano otrzymała wypowiedzenie kontraktu w trybie natychmiastowym. Dlaczego? Bo nie chciała się zgodzić na tymczasowe przeniesienie swojego oddziału na internistyczny oraz pozbawienie dzieci całodobowej opieki lekarza. Po południu znalazła kompromis z dyrekcją. Zaproponowałam, że wspólnie z koleżankami będę pełnić dyżur bezpłatnie. Zgodziłam się też na przeniesienie oddziału, bo dano nam więcej miejsca. Dopiero to spowodowało, że dyrektor pozwolił mi wrócić do pracy relacjonuje E. Stasiak. NFZ od dwóch miesięcy nie przekazuje szczecineckiemu szpitalowi pieniędzy. Dlatego ten szuka oszczędności; zawiesił wykonywanie operacji oprócz ratujących życie i łączy oddziały. Zaczął od poniedziałku... Dyrekcja nakazała przenieść oddział urazowo-ortopedyczny i ginekologiczny na chirurgię, a dziecięcy na oddział internistyczny. Na dziecięcym, także na noworodkowym wprowadziła jeszcze jedną "nowość" zakazała lekarzom pełnić całodobowe dyżury przy małych pacjentach! Ordynator Elżbieta Stasiak nie zgodziła się na to. Na oddziałach dziecięcym oraz noworodkowym pediatra miał być w godz. 7 13, a później pełnić dyżur pod telefonem wyjaśnia. Formalnie oznacza to brak całodobowej opieki nad dziećmi. Poza tym zaproponowano mi początkowo tylko dwie sale na internie, w dodatku niespełniające warunków. Zgadzając się na to naraziłabym maluchy na utratę zdrowia i życia. Te sale spełniają wymagane warunki ripostuje w imieniu "organu założycielskiego szpitala" starosta Krzysztof Lis. Do dyspozycji pani ordynator daliśmy osiem sal z 25 łóżkami. Zapewniamy też matkom możliwość przebywania z dziećmi przez całą dobę. Starosta potwierdził w rozmowie z nami, że dyrektor miał prawo rozwiązać kontrakt z lekarzem, ale od razu zastrzegał, iż ta decyzja zostanie anulowana, gdy E. Stasiak zmieni zdanie. Rodzice byli zszokowani potraktowaniem pani ordynator, która stanęła w obronie ich dzieci. Skoro lekarz z 20-letnim stażem się nie zgadza na przenosiny, to z tym nowym oddziałem musi coś być nie tak zastanawiali się głośno. Po południu, po namowach starosty, ordynator zgodziła się z decyzją dyrektora szpitala. O szczegółach będzie rozmawiać dziś.

Temat: Pielęgniarki w zespołach podstawowych / Dział: --::Pielęgniarka Ratunkowa (R) (OIOM) (SOR)::--
Wysłany: Wto Sty 22, 2008 17:25:52 / Odpowiedzi: 105 / Wyświetleń 19084  
To ja tylko przypomnę ze w karetce nie jeździ "jakaś" emerytka z Izby Przyjęć tylko 90% to albo pracowniczki OIOMu albo SORu.
Jestem ciekaw do czego zaczniecie się przyprówać jak w karetce będą jeździły juz pielęgniarki zgodne z wytycznymi prezesa NFZ. I wcale nie bronie tych pielęgniarek które trafiły przypadkiem do eRki z oddziału geriatrycznego tylko rozmawiamy o tych które są pozpośrednio związane z RM (OIOM SOR CHIRURGIA...)

Temat: Związek zawodowy / Dział: --:Związki zawodowe, stowarzyszenia i zrzeszenia::--
Wysłany: Wto Mar 17, 2009 14:23:03 / Odpowiedzi: 15 / Wyświetleń 1387  
Odpowiedź dla Ratmed2, Andrzejrat, Sempek i wszystkich zainteresowanych: Wszędzie gdzie działacie - w szpitalach powiatowych ratownicy zarabiają grosze, pracując przeważnie na karetkach dzierżawionych od prywaciarzy, przykład Wieluń. Co tam robią ludki sanitariusza vel ratownika Szulca - Nic ! Mają to wszystko w d.... . Zgadzają się na takie działania, bo może mają w tym interes -dla siebie, a że ratownicy bidę klepią, to już jest ich problem z którym pozostają sami. Pracodawcy zmuszają kolegów ratowników do pracy na umowy cywilno - prawne przy cichej aprobacie Ludków z KZZPRM. Na pewno ratownikom zrzeszonym w Największym liczebnie związku zawodowym zrzeszających ratowników medycznych i innych pracowników ratownictwa medycznego www.kspr.pl nie zależy na dobrym zdaniu ludków populisty Szulca i wiernych mu przybocznych, lansujących swoją głupotę na Ratmedzie. Otwórzcie oczy Panowie, bo skończycie jak Wasi Idole z Samoobrony! Szarek pomaga ludziom z Turka, Koła i Szamotuł. Był w ich sprawie w Centrali NFZ -tu, rozmawiał również z pracodawcami, by podjąć próbę zabezpieczenia ich prawa do pracy kodeksowej po sytuacji w jakiej się znaleźli. Spotkał się z pracownikami. Co robi Wasz Guru Szulc -Nic! Nie raczył się nawet zainteresować problemami swoich kolegów. Nie pojechał do Centrali NFZ -tu, bo mu nie było po drodze do domu. Wolał zrobić zadymę w ,,Bogu ducha winnym,, w łódzkim NFZ. Do dzisiaj pracownicy tegoż Oddziału zastanawiają się co to było? trąba powietrzna? Ani razu nie był osobiście na spotkaniach Okrągłego Stołu zwołanego przez związki zawodowe w obecności Pani dyrektor Wielkopolskiego OW NFZ i Wojewody Wlkp., oraz na spotkaniach pokrzywdzonych pracowników z przedstawicielami związków zawodowych zrzeszających pracowników. Nie chciał nawet rozmawiać z pracodawcami, by ci próbowali naprawić swoje błędy -dając gwarancję im (pracownikom RM) pracy kodeksowej. Obelgi wobec Szarka i Solidarności to normalność ludków Szulca. To ich dewiza. Oficjalnie dużo krzyczą ale jak mówi przysłowie: "krowa, która ryczy, mało mleka daje''. Popatrzcie na swoje życiorysy koledzy, wielu z Was ma na swoim koncie po kilka lat w tzw. działalności w różnych związkach. Nigdzie na stałe nie zagrzaliście miejsca. Karierowicze! Nic Więcej. Wyrazy głębokiego współczucia.

Temat: Spotkanie dyrektorów SPZOZ Turek, Koło, Szamotuły w MZ / Dział: --:Związki zawodowe, stowarzyszenia i zrzeszenia::--
Wysłany: Czw Mar 19, 2009 13:16:23 / Odpowiedzi: 2 / Wyświetleń 336  
W dniu 19 marca br. z inicjatywy Krajowej Sekcji Pogotowia Ratunkowego i Ratownictwa Medycznego NSZZ „Solidarność” odbyło się spotkanie dyrektorów SP ZOZ Turku, Koła i Szamotuł z Ministrem Zdrowia Ewą Kopacz.
Przedstawiono Ministrowi Zdrowia kulisy postępowania konkursowego na świadczenia usług na terenie w/w powiatów w zakresie Ratownictwa Medycznego.
Minister zdrowia poinformował zebranych o przeprowadzonych rozmowach z Dyrektorem Wielkopolskiego oddziału NFZ, który utrzymuje, iż cała procedura konkursowa została przeprowadzona zgodnie z obowiązującymi przepisami (poddajemy w wątpliwość tą informację dyrektora oddziału NFZ, dysponując odpowiednimi dowodami).
Wobec przedstawienia zgoła innego przebiegu konkursu ofert na świadczenie ratownictwa medycznego przez Panów Dyrektorów, Minister Zdrowia zwrócił się do dyrektorów o wyczerpanie drogi odwoławczej zgodnie z obowiązującym prawem co do decyzji rozstrzygnięć konkursowych i po przesłaniu odwołania do Prezesa NFZ poinformować resort zdrowia o tym fakcie, a Minister zdrowia w ciągu 24 godzin doprowadzi do konfrontacji stron w obecności Prezesa NFZ, Dyrektora oddziału Wielkopolskiego NFZ, świadczeniodawców „przegranych” i „wygranych”, Wojewody oraz Ministra Zdrowia w celu wyjaśnienia, dopowiedzenia okoliczności przebiegu konkursu i jeżeli przedstawione dowody będą rażące i nie zgodne z obowiązującymi przepisami prawa będzie to podstawa dla Prezesa NFZ do ustosunkowania się zgodnie z obowiązującymi przepisami co do dalszego postępowania na świadczenie ratownictwa medycznego w terenie tych powiatów.
Bądźmy przekonani, że dojdzie do pozytywnego rozwiązania konfliktu powstałego na tym terenie i ustaną wzajemne animozje, a wszystko zakończy się pozytywnie zarówno dla dobra społeczeństwa tych powiatów oraz pracowników zatrudnionych w tych szpitalach - stwierdziła Minister Zdrowia.
Źródło: www.kspr.pl

Temat: leczenie na nfz a wojewodztwo... / Dział: Zdrowie
Wysłany: Sro 13 Sie, 2008 15:23 / Odpowiedzi: 83 / Wyświetleń 3466  
Cytat
[w publicznej placówce MUSZĄ cię przyjąć. Choć oczywiście może im się nie chcieć, bo to dla nich duży kłopot, trzeba występować do twojego oddziału NFZ żeby oddał im za wizytę, i wogóle, więc lepiej spławiać aż Ci się znudzi.

Dokumentem poświadczającym TWOJE USTAWOWE PRAWO do opieki zdrowotnej jest legitymacja szkolna/studencka.



Po proszę podstawę prawną na to Twoje "muszę"

Temat: Ubezpieczenia na Islandii / Dział: Życie na Islandii
Wysłany: 9 Sie 2005, 7:13 / Odpowiedzi: 151 / Wyświetleń 43991  
Wydaje mi się, że turyści korzystają wyłacznie z E-111 i ubezpieczenie mają na ogólnie przyjętych warunkach.
Można też wykupić podstawowe ubezpieczenie zdrowotne na czas wyjazdu w firmie ubezpieczeniowej.
Najbardziej kompetentne będzie biuro lokalnego oddziału NFZ. Trzeba tam zadzwonić i dokładnie przedstawić swoją sytuację.

Temat: Centrum Zdrowia Matki Polki / Dział: Szpitale
Wysłany: Pon 8:36, 06 Sie 2007 / Odpowiedzi: 18 / Wyświetleń 711  
W Matce Polce zamknięto 19 klinik. Gdzie będą rodzić łodzianki?

04.08.2007

Emilię Domańską od wyznaczonej daty porodu jej pierwszego dziecka dzielą trzy tygodnie. Martwi się, czy przyjmie ją Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki.

Wczoraj odeszła z kwitkiem z oddziału diabetologii ICZMP, gdzie miała wyznaczone badanie kontrolne. Jeszcze w środę, gdy dzwoniła, żeby potwierdzić wizytę, nikt nie zapowiadał, że nie dojdzie do skutku.

- Zastałam kartkę, że oddział jest zamknięty do odwołania. Słyszałam, że czynna jest tylko porodówka i patologia ciąży - mówi przyszła mama. - Obawiam się jednak, co przyniosą kolejne dni. Chciałam rodzić w "Matce Polce", ale w tej chwili naprawdę nie wiem, gdzie przyjdzie na świat mój synek. Mój lekarz sugerował, że może w szpitalu im. Madurowicza. Jest jeszcze szpital przy ul. Sterlinga, ale podobno bardzo przepełniony. No i Zgierz - tam także ponoć wożą rodzące.

Sekretarki w klinice położnictwa ICZMP codziennie odbierają po kilka telefonów od zaniepokojonych kobiet w ciąży. Wszystkie mają jedno pytanie: czy urodzą tu gdzie planowały? Na razie kobiety są przyjmowane. Wczoraj np. do szpitala trafiło 15 pań spodziewających się dziecka. Jak będzie za kilka czy kilkanaście tygodni, nikt nie wie.

W ICZMP pracują już tylko cztery z 23 klinik, w tym położnicza. Do szpitala nie wpływają pieniądze z NFZ, bo lekarze od połowy czerwca nie wypełniają potrzebnej dokumentacji. Nie wiadomo, jak długo potrwa strajk i czy z powodu braku pieniędzy na leki oraz środki opatrunkowe nie będzie trzeba zamknąć kolejnych oddziałów. Nikt również nie ma pojęcia, jak będzie wyglądało wcielenie szpitala do Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Można tylko dywagować, czy klinika położnicza zostanie (prawdopodobnie tak) i czy z taką obsadą lekarską jak obecnie. Minister zdrowia Zbigniew Religa zapowiedział, że zwolnienia obejmą dużą grupę pracowników.

- Trudno przewidzieć, jak będzie wyglądała sytuacja za kilka tygodni - mówi prof. Przemysław Oszukowski, dyrektor Instytutu CZMP. - Ale strajk nie może przecież trwać w nieskończoność. Koledzy są już zmęczeni. Liczę na ich zdrowy rozsądek i więź z pacjentami.

W "Matce Polce" każdego roku rodzi się ponad 4 tys. dzieci.

(mj, lb) - Express Ilustrowany

Temat: Jak otrzymać cewnik zewnętrzne samoprzylepne? / Dział: Urologia
Wysłany: Wto, 05 Lut 2008, 19:32 / Odpowiedzi: 12 / Wyświetleń 1333  
Zlecenie możesz wysłać listownie do odpowiedniego oddziału NFZ , możesz wcześniej zapytać telefonicznie czy potrzebne będą jakieś dodatkowe dokumenty. Nie powinieneś mieć problemów z otrzymaniem książeczki comiesięcznego zaopatrzenia listownie.

U nas dla przykładu nie musisz jeździć sam do NFZ , sam sklep załatwia wszystkie formalności oczywiście po otrzymaniu od Ciebie zlecenia na cewniki.

Temat: Strajk lekarzy / Dział: Rozmowy NieKontrolowane
Wysłany: Sob Sie 04, 2007 3:24 pm / Odpowiedzi: 125 / Wyświetleń 15659  
Słusznie zauważyłeś Robert, cała ta sytuacja bardzo jest męcząca. I to zarówno dla lekarzy, jak i pielęgniarek, pacjentów i wielu wielu innych... Tym bardziej, że zamiast konstruktywnych rozmów i zastanowienia się nad sytuacją spotykamy się z takimi sytuacjami, jak straszenie prokuratorem, wcieleniem do wojska, pomówienia, kontrole policyjne w szpitalach! Zbieranie info o strajkujących lekarzach przez służby policyjne!
Teraz także w wielu placówkach odmawia się strajkującym lekarzom prawa do pensji, ale warto może zauważyć, że strajk strajkiem, a praca jest w znacznej większości wykonywana i pacjenci leczeni!-tak jest w szpitalach w których pracuję. Na oddziale dziecięcym do 1 roku życia wszystkie dzieci są przyjmowane na oddział-wiadomo, że choroba małego dziecka (najczęściej infekcje albo diagnostyka wrodzonych wad noworodków) są nie do przewidzenia i są z zasady pilne. Zatem cały oddział działa pełną parą, jest duże obłożenie oddziału. Jedynie pojedyncze badania ambulatoryjne (cystografia mikcyjna), które nie są pilne, nie są wykonywane. A lekarzom grozi nieotrzymanie pensji i do tego komentarze decydentów "strajkujcie sobie, nikt nie będzie płakał jak ten szpital upadnie".
Rezydenci pracujący w jednostkach, które strajkują (ale strajk przecież-jak piszę-to często ostra praca, przynajmniej w tych szpitalch, w których pracuję jako stażysta), też mają niedostać pensji. Toż to wszystko chore.

Nikt, przystępując do strajku, nie przypuszczał, że sprawa tak się potoczy, że rząd spokojnie będzie patrzył na całą sytuację, że dojdzie do głodówek, ewakuacji szpitali. Teraz też likwidację wielu placówek robi się 'przez lekarzy, bo przez nich długi rosną'. Ale przecież te placówki przez całe lata się zadłużały i pracowały na swój upadek. Nikt też nie sądził, że lekarze broniąc swojej normalności, życia i codzienności będą musieli sięgnąć po najtrudniejszą rzecz-zwolnienie z pracy.

A najgorsze w tym wszystkim, że jesienią jest bardzo realna groźba braku w ogóle jakiejkolwiek opieki medycznej dla pacjentów-sfrustrowani maksymalnie lekarze zwalniają się i wyjeżdżają, ale którego rządzącego obchodzą pacjenci??? NFZ też się tym nie przejmuje.
Siła by pisać...

Temat: wezwanie karetki / Dział: --::sprzęt ratowniczy::--
Wysłany: Nie Kwi 19, 2009 17:18:20 / Odpowiedzi: 7 / Wyświetleń 318  
Promesa z łódzkiego oddziału NFZ gwarantująca pokrycie kosztów transportu powinna rozwiązać ewentualne problemy.Kilkakrotnie wykonywałem pilne transporty do Warszawy i takowy dokument powodował iż nikt nie dyskutował na temat płatności.Proponuję wystąpić o takową promesę a o ewentualną pomoc w załatwieniu formalności poprosić lekarza prowadzącego.

Temat: [Służba zdrowia] Śląsk jako centrum usług medycznych / Dział: Administracja i sprawy publiczne
Wysłany: Czw Paź 02, 2008 7:16 pm / Odpowiedzi: 142 / Wyświetleń 26243  

Rozruszniki serca dla tych pacjentów, którzy nie mogą czekać w kolejkach
dziś
Gdyby Polsko-Amerykańskie Kliniki Serca istniały w Tychach kilka miesięcy temu, Lech Wałęsa nie musiałby wyjeżdżać na operację wszczepienia kardiowertera-defibrylatora do USA - mówiono wczoraj podczas otwarcia nowej, dziesiątej już w kraju, placówki medycznej PAKS. Oprócz diagnostyki i leczenia choroby niedokrwiennej serca, klinika, dzierżawiąca pomieszczenia w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym, świadczyć będzie przede wszystkim usługi z dziedziny elektrokardiologii.

- Zaburzenia rytmu serca, które nie kurczy się z właściwą częstością mogą prowadzić do nagłej śmierci. Stymulatory serca analizują jego rytm i, kiedy to potrzebne, wysyłają impulsy pobudzające je do skurczu. Dzięki tym urządzeniom pacjenci mogą normalnie funkcjonować - wyjaśniał prezes PAKS dr. hab. n.med. Paweł Buszman. To on w 1995 roku, wówczas jako lekarz Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, wszczepiał pierwszy na Śląsku rozrusznika serca. Dziś, poza Zabrzem, takie zabiegi wykonuje się przede wszystkim w Górnośląskim Centrum Kardiologii w Katowicach-Ochojcu, w klinice kierowanej przez prof. Włodzimierza Kargula, która kształci znakomitych specjalistów. Jednym z nich jest ordynator kliniki PAKS w Tychach dr Maciej Pruski. - Tyski oddział liczy 10 łóżek. Na początku zamierzamy wykonywać ok. 500 zabiegów rocznie. Chcemy podpisać kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia. Klinika to nie konkurencja dla akademickich ośrodków, ale alternatywa dla tych pacjentów, którzy nie mogą czekać, czasem nawet rok, na planowane zabiegi, bo ich nie dożyją - twierdził dr Pruski.

- Wielu pacjentów po wszczepieniu by-passów powinno otrzymać kardiowertery, bo one ratują im życie. Póki co, nie dla wszystkich starczało tego typu urządzeń. W PAKS z pewnością je otrzymają- podkreślał prof. Andrzej Bochenek. PAKS świadczą usługi w ramach kontraktów z NFZ i prywatnej odpłatności. W planach otwarcie oddziału kardiochirurgii.

Maria Zawała - POLSKA Dziennik Zachodni

http://slask.naszemiasto.pl/wydarzenia/904649.html

Temat: [Polecam] Polsko-Amerykańskie Kliniki Serca w Tychach / Dział: Szukam/polecam lekarza
Wysłany: 2008-10-04, 11:04 / Wyświetleń 364  
Rozruszniki serca dla tych pacjentów, którzy nie mogą czekać w kolejkach (M. Zawała - POLSKA Dziennik Zachodni)

Gdyby Polsko-Amerykańskie Kliniki Serca istniały w Tychach kilka miesięcy temu, Lech Wałęsa nie musiałby wyjeżdżać na operację wszczepienia kardiowertera-defibrylatora do USA - mówiono wczoraj podczas otwarcia nowej, dziesiątej już w kraju, placówki medycznej PAKS. Oprócz diagnostyki i leczenia choroby niedokrwiennej serca, klinika, dzierżawiąca pomieszczenia w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym, świadczyć będzie przede wszystkim usługi z dziedziny elektrokardiologii.

- Zaburzenia rytmu serca, które nie kurczy się z właściwą częstością mogą prowadzić do nagłej śmierci. Stymulatory serca analizują jego rytm i, kiedy to potrzebne, wysyłają impulsy pobudzające je do skurczu. Dzięki tym urządzeniom pacjenci mogą normalnie funkcjonować - wyjaśniał prezes PAKS dr. hab. n.med. Paweł Buszman. To on w 1995 roku, wówczas jako lekarz Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, wszczepiał pierwszy na Śląsku rozrusznika serca. Dziś, poza Zabrzem, takie zabiegi wykonuje się przede wszystkim w Górnośląskim Centrum Kardiologii w Katowicach-Ochojcu, w klinice kierowanej przez prof. Włodzimierza Kargula, która kształci znakomitych specjalistów. Jednym z nich jest ordynator kliniki PAKS w Tychach dr Maciej Pruski. - Tyski oddział liczy 10 łóżek. Na początku zamierzamy wykonywać ok. 500 zabiegów rocznie. Chcemy podpisać kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia. Klinika to nie konkurencja dla akademickich ośrodków, ale alternatywa dla tych pacjentów, którzy nie mogą czekać, czasem nawet rok, na planowane zabiegi, bo ich nie dożyją - twierdził dr Pruski.

- Wielu pacjentów po wszczepieniu by-passów powinno otrzymać kardiowertery, bo one ratują im życie. Póki co, nie dla wszystkich starczało tego typu urządzeń. W PAKS z pewnością je otrzymają- podkreślał prof. Andrzej Bochenek. PAKS świadczą usługi w ramach kontraktów z NFZ i prywatnej odpłatności. W planach otwarcie oddziału kardiochirurgii.

Temat: [Służba zdrowia] Śląsk jako centrum usług medycznych / Dział: Administracja i sprawy publiczne
Wysłany: Sro Lis 26, 2008 11:11 am / Odpowiedzi: 142 / Wyświetleń 26243  
Nowe ośrodki dla pacjentów z chorobami krwi
Judyta Watoła2008-11-25, ostatnia aktualizacja 2008-11-26 09:32

Dobra wiadomość dla chorych: w Chorzowie powstaje nowy oddział hematologiczny, a w Gliwicach nowy ośrodek transplantacji szpiku.

Dzieci chore na białaczkę lub ciężkie postacie anemii mają od lat do dyspozycji trzy niezależne ośrodki: w Katowicach, Zabrzu i Chorzowie. Dla dorosłych był tylko jeden: Klinika Hematologii i Transplantacji Szpiku w katowickim Szpitalu im. Mielęckiego. W dodatku klinika stworzona i kierowana przez prof. Jerzego Hołowieckiego zyskała ogromną renomę i o przyjęcie do niej starali się także pacjenci spoza regionu.

Inne ośrodki nie powstawały, bo NFZ nie dawał gwarancji, że znajdzie pieniądze na kontrakt dla nich. Sytuacja zmieniła się. Wpływy do NFZ-etu są teraz rekordowo wysokie, dzięki czemu fundusz może coraz więcej pieniędzy przeznaczyć na leczenie onkologiczne.

Zmieniła się też sytuacja w śląskiej hematologii. Prof. Hołowiecki rok temu przeszedł na emeryturę i nie pracuje już w katowickiej klinice. Otrzymał jednak nową propozycję pracy w Instytucie Onkologii w Gliwicach. - Prof. Hołowiecki jest jednym z najbardziej cenionych hematologów w kraju, cieszy się autorytetem także za granicą. Pomyśleliśmy, że warto to wykorzystać - mówi prof. Bogusław Maciejewski, dyrektor gliwickiego centrum. Dzięki tej decyzji w Gliwicach powstanie specjalistyczny oddział, który będzie się zajmował transplantacją szpiku przede wszystkim u chorych cierpiących na chłoniaki. Jego rozruch planowany jest na wiosnę przyszłego roku.

Tymczasem już od stycznia rusza oddział hematologii w Zespole Szpitali Miejskich w Chorzowie. Jego szefem zostanie dr Sebastian Grosicki, także wywodzący się z katowickiej Kliniki Hematologii. Wkrótce dołączy do niego jeszcze jeden hematolog stamtąd.

Oddział będzie miał 16 łóżek dla pacjentów wymagających stacjonarnego leczenia i pięć miejsc na pododdziale dziennym. - Trafiać będą tam chorzy, którym leki, na przykład w ramach chemioterapii, muszą być podawane w warunkach ambulatoryjnych, ale po ich otrzymaniu mogą wrócić do domu. - wyjaśnia dr Grosicki.

Na powstanie nowego oddziału w Chorzowie wydano kilkaset tysięcy złotych, na utworzenie ośrodka w Gliwicach nakłady będą znacznie większe. Hematolodzy podkreślają jednak, że te inwestycje są bardzo potrzebne. Liczba chorych z nowotworami krwi rośnie, podobnie jak ogólna liczba pacjentów dotkniętych chorobami nowotworowymi. Dzieję się tak między innymi dlatego, że żyjemy coraz dłużej, a im jednak jesteśmy starsi, tym większe ryzyko zachorowania na raka.

Temat: leczenie na nfz a wojewodztwo... / Dział: Zdrowie
Wysłany: Nie 07 Wrz, 2008 03:49 / Odpowiedzi: 83 / Wyświetleń 3466  
Cytat
Tylko nie do końca masz racje Nie ma nikt prawnego obowiązku przyjąć Cię w publicznej



w publicznej placówce MUSZĄ cię przyjąć. Choć oczywiście może im się nie chcieć, bo to dla nich duży kłopot, trzeba występować do twojego oddziału NFZ żeby oddał im za wizytę, i wogóle, więc lepiej spławiać aż Ci się znudzi.

Dokumentem poświadczającym TWOJE USTAWOWE PRAWO do opieki zdrowotnej jest legitymacja szkolna/studencka.

Akurat jestem na etapie przyswajania wszelkich ubezpieczeń, więc pogłębiłam mocno ten temat. Muszę Cię zmartwić. Nie masz racji za bardzo

Dla rozwiania wątpliwości jak to jest ze studentami i legitymacją, wyjaśniam:
Prawdą jest, że odpowiednia ustawa wymienia studenta jako osobę podlegającą obowiązkowo ubezpieczeniu zdrowotnemu.

Nie ma znaczenia, czy kształci się on w uczelni prywatnej czy też państwowej oraz czy studia odbywają się w systemie dziennym, zaocznym czy wieczorowym.

Jest on ubezpieczony (z tytułu bycia studentem), jeśli nie podlega obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z innego tytułu.
Obowiązek ubezpieczenia dla studentów powstaje z dniem immatrykulacji i złożenia oświadczenia o niepodleganiu obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z innego tytułu, a wygasa z dniem ukończenia szkoły wyższej albo skreślenia z listy studentów.

Mówiąc językiem przystępnym, pierwszeństwo ma zgłoszenie studenta - jako członka rodziny do ubezpieczenia zdrowotnego przez mamę, tatę.
Jeśli rodzicie nie podlegają ubezpieczeniu zdrowotnemu, składamy wniosek do uczelni w praktyce i walczymy.

Najczęściej student jest zgłaszany do ubezpieczenia zdrowotnego przez jednego z rodziców. Wówczas w okresie, w którym się kształci, korzysta z ubezpieczenia zdrowotnego rodzica jako członek rodziny (dziecko).

Dziecko może być zgłoszone jako członek rodziny do ubezpieczenia zdrowotnego w okresie, w którym się kształci, nie dłużej jednak niż do 26 lat (bez ograniczenia wieku, jeżeli posiada orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności).

Gdy więc po ukończeniu 26 lat dziecko dalej studiuje, nie ma prawa do korzystania ze świadczeń z ubezpieczenia zdrowotnego jako członek rodziny. Wówczas student powinien zostać wyrejestrowany z ubezpieczenia zdrowotnego jako członek rodziny i powinien być zgłoszony do tego ubezpieczenia przez uczelnię (gdy jest to jego jedyny tytuł do ubezpieczenia zdrowotnego i z uwagi na wiek nie może być zgłoszony do niego jako członek rodziny).

Osoba, która równocześnie spełnia warunki do podlegania ubezpieczeniu zdrowotnemu jako członek rodziny u kilku ubezpieczonych, powinna zostać zgłoszona do ubezpieczenia zdrowotnego tylko przez jednego z nich.

Gdy student pozostaje w związku małżeńskim, do ubezpieczenia zdrowotnego może być zgłoszony nie tylko przez rodziców, ale również przez współmałżonka, który ma tytuł do ubezpieczenia zdrowotnego.

Dużo przykładów i wyjaśnień tutaj : http://kadry.infor.pl/ube...-studentow.html

Proszę zatem nie mówcie, że sama legitymacja studencka daje prawo do korzystania z bezpłatnej opieki zdrowotnej. Tak nie jest.

Długo i nudno ... ale wątpliwości zostały rozwiane To, że różne placówki przymykają oko na regulacje prawne, licząc że i tak ktoś płaci za nas składkę na ubezpieczenie zdrowotne, to już inna bajka.

Temat: Kultura Sztuka Oświata Teatr Film Głuchych i Słaboszyszącch / Dział: Wokół nas
Wysłany: 2008-11-19, 16:25 / Odpowiedzi: 47 / Wyświetleń 1375  
Usłyszą dźwięki przez kość skroniową

Złotoryjski szpital jest pierwszym na Dolnym Śląsku, w którym przeprowadzono operację wszczepienia w skroń implantu Baha, który osobom niedosłyszącym niemal całkowicie przywraca słuch.

W kraju takie zabiegi wykonuje już siedem placówek, ale na Dolnym Śląsku żaden szpital nie chciał ich przeprowadzać, bo Narodowy Fundusz Zdrowia nie refundował implantów. Dopiero w lipcu zabieg pojawił się w koszyku usług Funduszu.

- Mamy na razie słowne zapewnienie z NFZ, że zapłaci w całości za wszczepienie implantu - mówi Tomasz Matuszczyk, ortochirurg i ordynator oddziału laryngologicznego złotoryjskiego szpitala. - Mamy nadzieję, że w przyszłym roku NFZ zgodzi się, byśmy wykonywali taką operację co najmniej raz w miesiącu.

A chętnych nie brakuje. Już ustawiła się kilkunastoosobowa kolejka osób, dla których implant Baha to jedyna szansa na normalne słyszenie. Aparat nie jest tani - kosztuje 24 tysiące złotych, czyli pięciokrotnie przekracza stawki gwarantowane przez NFZ za jedną usługę.

W czwartek w Złotoryi pierwsze implanty dostały dwie kobiety. Starsza, 56-letnia, ma obustronny niedosłuch i nawet dźwięki o największym natężeniu docierają do niej jako szepty. Młodsza, 40-letnia, ma uszkodzony słuch z powodu ostrych stanów zapalnych jednego ucha. Obie operacje trwały niewiele ponad godzinę.

- Implant Baha stosuje się wtedy, gdy nie można zamontować aparatu słuchowego bądź implantu ślimakowego - tłumaczy Matuszczyk. - Pacjenci niedosłyszący często mają uszkodzoną małżowinę uszną i ucho środkowe. Jeśli pacjent przechodził wiele operacji, to w osłabionym narządzie nie przyjmie się żadna wkładka. Pozostaje więc implant w kości i tu Baha jest ratunkiem.

Implant montuje się w kości skroniowej nad uchem. Chirurdzy wywiercają w niej mały otwór, w którym montują mikroskopijne urządzenie. Precyzyjny zabieg wymaga od ortochirurga wyjątkowej dokładności. Tomasz Matuszczyk szkolił się w dwóch klinikach, nim podjął się przeprowadzenia swojej pierwszej operacji wszczepienia implantu Baha.

Rana u pacjenta goi się do trzech miesięcy. Dopiero po tym czasie lekarze przykręcają do wszczepionego implantu procesor, który zamienia sygnały akustyczne na dźwięki. Kość przenosi dźwięk bezpośrednio do ślimaka wewnątrz ucha.

- Dzięki temu urządzeniu można słyszeć dźwięki normalnie, bez sprzężeń, wyławiać głosy z tłumu, a nawet słuchać muzyki - dodaje Matuszczyk.

Na świecie implanty skroniowe wszczepia się od 1977 roku i ma je dziś ponad 80 tysięcy ludzi.
Do Polski metoda dotarła późno. Pierwszą operację przeprowadził w 1992 roku prof. Henryk Skarżyński z warszawskiego Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu. Obecnie zabiegi wykonuje się w klinikach w Lublinie, Poznaniu, Katowicach, w szpitalach - dziecięcym i Ministerstwa Obrony Narodowej w Bydgoszczy.

Osoby głuchonieme i niedosłyszące w Polsce

W Polskim Związku Głuchych zarejestrowanych jest obecnie 80 tysięcy osób dorosłych i 11 tysięcy dzieci z wadami słuchu. Ale w rzeczywistości może być ich nawet trzy razy więcej, ponieważ wiele osób rehabilituje się na własną rękę bez pomocy związku. Najczęstszą metodą poprawy słuchu nawet u osób niesłyszących jest wszczepienie implantu ślimakowego, który przez stymulowanie nerwów słuchowych pozwala rozróżniać i rozumieć słowa.

Tomasz Woźniak

Temat: [Służba zdrowia] Śląsk jako centrum usług medycznych / Dział: Administracja i sprawy publiczne
Wysłany: Czw Gru 18, 2008 11:40 am / Odpowiedzi: 142 / Wyświetleń 26243  
he...jak zawsze problemy z kontraktami na nowy rok:

W nowym roku nie będzie gdzie się leczyć?
Judyta Watoła2008-12-17, ostatnia aktualizacja 2008-12-18 09:10

W konkursie na leczenie szpitalne śląski NFZ odrzucił już niemal co drugą ofertę. Jedyny ratunek to unieważnienie całego konkursu, ale prezes NFZ-etu ociąga się z decyzją. Jeśli jej nie podejmie w ciągu najbliższych dni, w nowym roku nie będzie się gdzie leczyć.

Z powodu konkursu ofert dyrektorzy szpitali rwą sobie włosy z głowy. - W tej grze wszystkie karty ma NFZ. Co roku podwyższa wymagania, żąda nowych aparatów - mówi Zbigniew Swoboda, dyrektor Centralnego Szpitala Klinicznego w Katowicach, a jednocześnie połączonych szpitali miejskich w Sosnowcu.

O tym, jak trudno złożyć ofertę, już pisaliśmy: na każdy oddział szpital musi składać osobny komplet dokumentów. Nie wystarczy więc, że raz wspomni się o pracowni radiologicznej. Szpital musi to udokumentować w ofercie dla każdego oddziału z osobna. Przez to oferty szpitali mają łącznie po kilka tysięcy stron, a pisząc tak dużo, nietrudno się pomylić.

Tu zaczyna się kolejny kłopot, bo w NFZ-ecie oferty odczytuje komputer. Jeśli komuś omsknie się ręka i nie zakreśli odpowiedniej rubryki albo nie dołączy informacji o wszystkich aparatach i umowach z podwykonawcami, odpada. W tym roku fundusz tak sformułował reguły konkursu, że o poprawianiu oferty już po jej złożeniu, nie ma mowy.

Skutek: szpitale województwa śląskiego złożyły w NFZ-ecie 1037 ofert, każda po kilkaset stron. Prawie 500 już zostało odrzuconych, a liczba ta ciągle rośnie. Dyrektorzy się oburzają. Złożyli już prawie 200 protestów, ich liczba także rośnie.

Protesty na niewiele się jednak zdają. Jeśli wśród odrzuconych były np. wszystkie oferty na ginekologię w jakimś powiecie, trzeba i tak na jego terenie unieważnić konkurs. Żeby chore kobiety miały się gdzie leczyć, trzeba podpisać jakiś kontrakt. Sęk w tym, że będzie to możliwe dopiero po rozpisaniu nowego konkursu.

Wszystko to dzieje się na kilka dni przed świętami. Więc włosy z głowy rwą sobie także urzędnicy w funduszu. - Stare umowy wygasają z końcem roku, ale przy tym zamieszaniu jest praktycznie niemożliwe, żebyśmy do tego czasu podpisali nowe kontrakty z wszystkimi szpitalami - mówi nam jeden z pracowników śląskiego NFZ-etu.

Co to oznacza dla pacjentów? W nowym roku może ich spotkać przykra niespodzianka. W szpitalu, z którego usług dotąd korzystali, umowę będzie miał na przykład tylko jeden z pięciu oddziałów. Na tym jednym leczenie będzie za darmo. A na pozostałych wedle uznania dyrektora: leczenie za darmo w nadziei na kontrakt, leczenie za pieniądze albo wstrzymane przyjęcia. Jednym słowem wielki bałagan.

Jedynym wyjściem w tej sytuacji jest unieważnienie całego konkursu na leczenie szpitalne w województwie śląskim i podpisanie ze szpitalami aneksów do tegorocznych kontraktów. Tego jednak nie może zrobić dyrektor śląskiego oddziału funduszu. Nie ma takich uprawnień. Decyzja należy do prezesa NFZ-etu Jacka Paszkiewicza. Wbrew pogłoskom o tym, że podjął ją już w piątek, dotąd nie została ogłoszona. - Dlaczego? - Zapytaliśmy wczoraj w biurze prasowym centrali. Ale nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

A czas ucieka. Do końca roku zostało zaledwie sześć dni roboczych. Dla szpitali to mało, nawet jak na podpisywanie aneksów.
.............
EDIT
Ostatecznie konkurs NFZ unieważnił, a do umów tegorocznych mają być podpisane aneksy

Temat: Podawanie leków przez opiekunów / Dział: Porady prawne
Wysłany: Nie Lip 27, 2008 11:02 pm / Odpowiedzi: 3 / Wyświetleń 1632  
To jeszcze jeden problem:
Pani Przedstawiciel NFZ POZ, zapytana o możliwość dofinansowania przez NFZ pracy pielęgniarek w domach pomocy społecznej, poinformowała, że takie dofinansowanie możliwe jest wyłącznie w ramach ZOZ-u utworzonego przy domu pomocy społecznej – co w praktyce, na dzień dzisiejszy, jest niemożliwe do zrealizowania lub w ramach kontraktu zawartego przez pielęgniarkę środowiskową (tak jak mieszkańcy domów mają prawo wyboru lekarza, mają również prawo wyboru pielęgniarki środowiskowej) (żeby taka pielęgniarka mogła wyjść „na swoje” musi mieć zarejestrowanych ponad dwa tysiące podopiecznych), przy czym – jest to stanowisko NFZ – pielęgniarka środowiskowa musi zrezygnować z pracy na etacie w domu pomocy społecznej.

A tu mamy stanowisko NRPiP:

Stanowisko
Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych
z dnia 8 czerwca 2005 r.
Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych sprzeciwia się wprowadzeniu do ustawy z dnia 5 lipca 1996 r. o zawodach pielęgniarki i położnej (Dz. U. z 2001 r. Nr 57, poz. 602 ze zmianami) uregulowań prawnych, umożliwiających prowadzenie indywidualnej praktyki pielęgniarki, położnej w publicznych zakładach opieki zdrowotnej.

W chwili obecnej, przepisy w/w ustawy, zakładają daleko idącą samodzielność pielęgniarki, położnej udzielającej świadczeń zdrowotnych w ramach indywidualnej praktyki. Prowadząca indywidualną praktykę pielęgniarka, położna, wykonuje swój zawód we własnym imieniu i na własny rachunek, indywidualnie i niezależnie od innych świadczeniodawców (za wyjątkiem sytuacji, określonej w art. 25 ust. 8 ustawy). Tymczasem, specyfika pracy pielęgniarki, położnej w stacjonarnych zakładach opieki zdrowotnej, podlegającej kierownictwu i realizującej na bieżąco zlecenia osób odpowiedzialnych za ustalenie procesu leczenia pacjentów, wyklucza indywidualny charakter pracy pielęgniarek, położnych oraz powoduje, że ich samodzielność w udzielaniu świadczeń zdrowotnych podlega daleko idącym ograniczeniom, związanym z infrastrukturą oddziału/ zakładu opieki zdrowotnej. O prowadzeniu „indywidualnej" praktyki pielęgniarki, położnej w zakładach opieki zdrowotnej nie może być, zatem, mowy.
Ponadto, wykonywanie zawodu pielęgniarki, położnej w zakładach opieki zdrowotnej z w/w przyczyn oraz ze względu na konieczność ustalania ścisłych czasowych ram wykonywania tej pracy, jak również ze względu na jej osobisty charakter, przybiera wszelkie cechy stosunku pracy, określone w art. 22 Kodeksu Pracy. Powinno, zatem, odbywać się w ramach tak ukształtowanego stosunku prawnego.

Jednocześnie, wprowadzenie możliwości wykonywania indywidualnej praktyki w zakładach opieki zdrowotnej, będzie powszechnie wykorzystywanym i przede wszystkim nadużywanym instrumentem do „skłaniania" pielęgniarek, położnych do rezygnacji z udzielania świadczeń zdrowotnych w ramach stosunku pracy, pozbawiając je tym samym ochrony prawnej, jaka ze stosunkiem tym się wiąże.

(-) Elżbieta Buczkowska Prezes NRPiP

[Podkreślenie w tekście - moje, B. K.]

Jak to pogodzić?
Pozdrawiam.

Temat: [Służba zdrowia] Śląsk jako centrum usług medycznych / Dział: Administracja i sprawy publiczne
Wysłany: Pon Maj 12, 2008 11:40 am / Odpowiedzi: 142 / Wyświetleń 26243  
Przekształcone szpitale nie muszą być złe
dziś

O tym, czy płacimy za leczenie decyduje kontrakt z NFZ

Czy proponowane przez rząd przekształcenie wszystkich szpitali w spółki, których właścicielem będzie samorząd z możliwością ich dalszej prywatyzacji, odbiją się na bezpieczeństwie pacjentów i interesie publicznym? Ujawnione w ubiegłym tygodniu pomysły rządu na zmianę systemu finansowania szpitali wzbudziły poruszenie mediów i oburzenie opozycji.

Politycy PiS i lewicy straszą, że proponowane rozwiązania mogą doprowadzić:

do odcięcie najbiedniejszych Polaków od dostępu do służby zdrowia,

dzikiej prywatyzacji, polegającej na sprzedawaniu oddłużonych przez państwo szpitali w prywatne ręce, co może oznaczać ich likwidację,

przedkładaniu zysku szpitali nad bezpieczeństwo pacjenta.

Minister Zdrowia Ewa Kopcza zapowiedziała już, że reforma finansowania szpitali nie będzie możliwa bez ich odłożenia, które sięga ok. 10 mld zł. Zasady oddłużania przygotowuje obecnie ministerstwo finansów.

Stanowisko w sprawie prywatyzacji szpitali zajął już Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy, który jest za. - To nie prawda, że szpital prywatny oznacza odpłatne leczenie. Odpłatność lub jej brak zależy od tego, czy leczenie jest refundowane przez NFZ - tłumaczy Krzysztof Bukiel, szef OZZL. - Fałszywa jest teza, że prywatyzacja szpitali oznacza ich rozgrabienie, a co za tym idzie straty dla skarbu państwa. To czy tak będzie zależy od stanowionego przez parlamentarzystów prawa - podkreśla. Jak twierdzi Bukiel, prywatne szpitale z reguły są lepiej zarządzane i funkcjonują oszczędniej.

Podobnie uważa Andrzej Sokołowski prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Niepublicznych. Jak tłumaczy, dziś nie ma chętnych na zakup polskich szpitali, bo są przestarzałe i wymagałyby dużych nakładów finansowych - Byli u nas Amerykanie, którzy chcieli kupić szpitale. Przyjechali, popatrzyli i odjechali, bo interesowały ich tylko szpitale powstałe w ciągu ostatnich pięciu latach, a takich u nas nie ma - wyjaśnia.

Wiele samorządów już wcześniej zdecydowało się przekształcić szpitale i np. dzierżawić je. Taka sytuacja ma miejsce np. w województwie opolskim. Na pierwszy ogień poszedł, jesienią 2003 r., szpital powiatowy w Kluczborku. Miał 20 mln zł długu i groziło mu zamknięcie. Wtedy starosta Stanisław Rakoczy (dziś poseł PSL) nakłonił radę powiatu do likwidacji publicznego samorządowego zakładu opieki zdrowotnej i oddania majątku szpitala spółce prawa handlowego, w którym powiat miał 100 procent udziałów.

Dług likwidowanego ZOZ-u wzięło na siebie starostwo i wyemitowało obligacje, by go spłacić. Zmiana formy zarządzania szpitalem przyniosła efekty: dziś Powiatowe Centrum Zdrowia, bo tak nazywa się spółka, wychodzi na swoje. Była jedną z tych placówek, które nie wzięły udziału w ubiegłorocznych strajkach personelu medycznego.

W 2004 r. szpital w Prudniku miał 13 milionów złotych długu i groziła mu likwidacja. Rada powiatu oddała oddłużony szpital spółce pod nazwą Prudnickie Centrum Medyczne, zachowując 100 procent udziałów. Szpital wyszedł na prostą, ubiegły rok zakończył zyskiem na poziomie 340 tysięcy złotych. Teraz starosta Radosław Roszkowski chce iść za ciosem i sprzedać 49 procent udziałów prywatnemu inwestorowi, który miałby kupić nowoczesną aparaturę medyczną. - Nie mamy nic przeciwko, bo to podniesie standard usług - komentuje dyrektor opolskiego oddziału NFZ Kazimierz Łukawiecki. Tak się stało w Ozimku, gdzie jeszcze kilka lat temu szpital miał 9 mln długu. W 2004 r. wrocławski EMC Instytyt Medyczny wydzierżawił go od starostwa powiatowego w Opolu i przejął kontrakt szpitala z NFZ-em, ograniczając liczbę pracowników i kupując nowoczesną aparaturę medyczną. Dziś szpital leczy za darmo, ale świadczy też usługi komercyjne.

Przez opolski NFZ ozimski szpital uważany jest za wzorcowy. - Choć liczba łóżek zmniejszyła się o połowę, liczba operacji wzrosła o 30 procent - mówi dyrektor Łukawiecki. - Ponieważ szpital w Ozimku ma wysoki standard, kupujemy u niego nowe usługi, na przykład badania kolonoskopijne, odciążając Opolskie Centrum Onkologiczne i skracając czas oczekiwania na badania. Ale prywatyzacja nie jest pozbawiona zagrożeń, bo np. jak zmusić prywatny szpital do świadczenia usług zbyt nisko wycenianych przez Fundusz.

Tego typu problemy będzie musiał rozwiązać rząd przygotowując ostateczną wersję ustawy o finansowaniu szpitali, która ma powstac do wakacji.
Barbara Biała, Marek Świercz - POLSKA Dziennik Zachodni
http://bytom.naszemiasto.pl/wydarzenia/851681.html

Temat: Ubezpieczenie w PL dla norweskiego pracobiorcy i rodziny / Dział: Sprawy urzedowe
Wysłany: Sun Nov 02, 2008 8:59 pm / Odpowiedzi: 10 / Wyświetleń 4178  
U mnie sprawa przebiegała bardzo pomyślnie po stronie norweskiej za to w polsce było o wiele gorzej.
A więc niebardzo się orientowałem do jakiego odziału nav mam sie udać i odszukałem na stronie adresu i wysłałem maila z zapytaniem gdzie i jakie dokumenty muszę złożyć (wszystko po angielsku i dopisałem że żona jest w ciąży bo faktycznie jest)
Niestety nie otrzymałem żadnego odzewu ze strony nav na maila i przyznam się że troszkę tą sprawe przesówałem w czasie .
Ale co się okazało NAV nic do mnie nie napisał ,ale wysłali do polski do mojego oddziału NFZ jakieś pismo bo Ci (i tu sie zaczyna ) zaczeli sprawdzać i okazało się że widnieje jeszcze jako ubezpieczony z tytułu działalnosci gospodarczej którą zamknołem w 2002 roku
Oczywiście wysłali pismo iż takie mają informacje i niemogą odesłać dokumentów do Norwegi dopuki nie wyjaśnie wszystkiego w ZUSie.
Żona mnie powiedomiła że takie oto pisemko dostałem i co teraz .Ja w norwegi ,zjechać nie moge ot tak .No to telefon do oddziału ZUS i dalej byka za rogi.
Tłumacze kobiecie że działalność zamknięta w 2002 i po tym jeszcze pracowałem na umowe w firmie i wiadomo zwalniam się z firmy składek nikt nie płaci.
Pani wysłuchała i powiedziała że muszę się zjawić w ZUS bo na telefon ona tego nie moze załatwić
Telefon do NFZ i mówie to samo co pani w ZUS .Na to NFZ że napewno w ZUSie mają błąd w komputerze ,ale to ich blokuje i mają związane ręce.
Poleciałem do polski wpadam do ZUSU i co mnie pirwszy raz w życiu zaskoczyło w tej instytucji pani w 10 min sprawdziła wydrukowała i dała pisemko że u nich wszystko ok i jak najbardziej jestem nieubezpieczony .
No to do NFZ i od razu do kierownika (z pismem które mi wysłali i z tym z zus) i mówie że mają syf i burdel w firmie że specjalnie z norwegi i żona w ciąży itd...
Moment wszystko się zgadzało i już prawie byłem dumny z siebie kiedy to oznajmiono mi że niestety czas dokumentów się przedawnił i już nie mogą wysłać ich do norwegi bo mieli na to miesiąc czasu.
ale oczywiście ten okres od dnia w którym zaczołem pracować w norwegi został pokryty ubezpieczeniem do dnia w którym dokumenty się przedawniły( te do wysłania do Norwegi)
Pytam co teraz ?. Musi pan ponownie się zwrócić do urzędu norweskiego o taki dokument .
zapytalem czy stoi im coś na przeszkodzie żeby wypełnili te dokumenty a ja osobiście postaram się dostarczyć do NAV i może sie uda (mimo że po czasie).
Nie dali ponieważ to koręspondencja między nimi i nie mogę tego otrzymać ,ale spóbują wysłać (spróbują )
Nie pozostało mi nic innego jak znowu do Nav pisać co i gdzie muszę złożyć . Powiedziałem sobe że jednak poczekam troszke.
Po 2 dygodniach od wizyty w Polskim NFZ otrzymałemz NAV dokument E106 w 2 egzemplażach jedno dla mnie drugie dla NFZ .
I tu mam odpowiedź dla Bono że w formulażu jestem tylko ja i żona dzieci nie ma, ale otrzymałem informacje że dzieci z automata kozystaja z tego samego ubezpieczenia co matka. (info NFZ )
Żona dostarczyła ubezpieczenie do NFZ wypisywała jeszcze jakiś druk (dwa razy bo raz dali nie ten co trzeba) i jest ok .
cała sprawa zajęła jakieś 4 miesiące
Dodam tylko że to ubezpieczenie obowiązuje tylko w nagłych wypadkach jak powiedziano mi z NFZ . Ale pani od razu stwierdziła że w sumie każdą wizyte u lekarza mozna zaliczyć do nagłego wypadku (paranoja)